Sylka obserwuje świat
niedziela, 18 października 2009
Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła raport oskarżający Izrael o zbrodnie

Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła w piątek raport, który oskarża Izrael i Hamas o zbrodnie wojenne w Strefie Gazy. - To cios w proces pokojowy. Nie możemy korzystać z pomocy ONZ, skoro nas tam oczerniają - przekonują izraelscy dyplomaci.

Nie powiodły się zabiegi dyplomatów Francji, która - ryzykując arabskie oskarżenia o sprzyjanie Izraelowi - chciała odwlec głosowanie nad tzw. raportem Goldstone'a. Izrael zarzuca mu wyjątkową stronniczość w ocenie trzytygodniowej wojny z Hamasem w Strefie Gazy z przełomu 2008 i 2009 r.
Rada, w której dominują kraje afrykańskie, arabskie i azjatyckie, przyjęła raport większością 25 głosów przeciwko sześciu głosom sprzeciwu. Za odrzuceniem raportu opowiedziały się USA i pięć krajów europejskich. Rosja była za, a Francja i Wlk. Brytania nie wzięły udziału w głosowaniu.

- W ONZ po raz kolejny zadziałała antyizraelska maszynka do głosowania. Organizacja potwierdziła, że nie może być wiarygodnym pośrednikiem pokojowym - komentowali dyplomaci z Izraela, który na forum ONZ jest potępiany za łamanie prawa człowieka znaczne częściej niż np. Korea Płn., Chiny czy Rosja.

Przyjęcie raportu przez Radę Praw Człowieka ma przede wszystkim znaczenie propagandowe. Wprawdzie wzywa on Radę Bezpieczeństwa ONZ do rozważenia wniosków do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, ale taki pomysł na pewno zawetowałyby USA. Bezstronność raportu jest tak wątpliwa, że nawet reprezentanci Autonomii Palestyńskiej długo wstrzymywały się z jego poparciem, choć nie oszczędza on także Hamasu, który jest w stanie faktycznej wojny domowej z władzami Autonomii.

Niedawna wojna w Strefie Gazy zabiła według różnych szacunków od 1166 do 1400 Palestyńczyków. Zdaniem izraelskich obrońców praw człowieka z grupy Becelem co najmniej 770 zabitych to cywile.

Izrael spodziewał się, że opublikowany we wrześniu raport Gabriela Goldstone'a może zawierać oskarżenia o niedostateczną dbałość o życie cywilów podczas działań wojennych. Jednak prawdziwym zaskoczeniem dla Izraelczyków stała się teza raportu, że nękanie cywilów czy też bombardowanie cywilnych budynków było jednym z celów wojny, a nie jej skutkiem ubocznym.

Raport znacznie bardziej zdawkowo oskarża Hamas, który ostrzeliwał rakietami izraelskie miast przy granicy ze Strefą Gazy, a podczas wojny wykorzystywał meczety i piwnice szpitali pełnych pacjentów na swe arsenały oraz kryjówki bojowników. Hamasowcy początkowo odrzucili raport Goldstone'a, ale ostatnio zmienili zdanie i obiecali, że "przyjrzą się jego wnioskom".
Źódło: gazeta.pl

09:24, aishaafidda
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 października 2009
Zbyt głośno śpiewali podczas nabożeństw. Mogą za to zapłacić

Spowodowanie zmniejszenia liczby wiernych poprzez nakaz ściszenia głośników podczas nabożeństw, zarzuca londyńskiemu sądowi jedna z protestanckich wspólnot. Odwołuje się w ten sposób od wyroku, który zapadł w pierwszej instancji. Śpiewający wierni przeszkadzali sąsiadującym z kościołem muzułmanom.

Zbór w Walthamstow postanowił odwołać się od wyroku w sądzie apelacyjnym. Pastor, Dunni Odetoyinbo, powiedziała że Waltham Forest Council wydał taki nakaz, aby nie obrażać społeczności muzułmańskiej. - Zabrał nam tym samym możliwość chwalenia Boga – tłumaczy. Argumentuje ponadto, że z powodu ograniczeń dźwiękowych liczba osób modlących się w niedziele spadła ze 100 do 30.

Sędziowie uznali jednak, że hałas zakłóca porządek publiczny i nakazali kościołowi zapłacić kwotę 2250 funtów. Sąd zadecydował też, że wierni mogą „hałasować” tylko przez 20 minut, w niedziele między 11.30 a 23.30. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości zaprzeczają, że ich werdykt może mieć jakiekolwiek religijne aspekty.

Sprawa hałasu podczas nabożeństw zaczęła się od zarzutów mieszkających obok kościoła muzułmanów. Baha Uddin skarżył się, że dźwięki uniemożliwiały mu przebywanie w ogrodzie w weekendy a jego roczna córka była cały czas niespokojna. Hałas przeszkadzał mu w prowadzeniu rozmów, a nawet spowodował depresję, twierdzi.

 

18:47, aishaafidda , Różne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
Belgia: szkoły zakazują muzułmańskich chust

Decyzja o zakazie noszenia symboli religijnych, w tym burek, w szkołach we Flandrii, wywołała ostre protesty muzułmanów. Zakaz, który początkowo obowiązywał tylko w części placówek, teraz będzie wprowadzony w całej flamandzkiej części Belgii.

Gdy od września dwie szkoły - w Antwerpii i Hoboken - wprowadziły zakaz noszenia symboli religijnych, spotkały się z ostrym sprzeciwem muzułmanów z rodzin imigranckich. Przez kilka dni demonstrowali oni swój sprzeciw wobec odkrytych włosów, argumentując, że obrażają one ich uczucia religijne, i że szkoły nie mogą same podejmować decyzji w sprawie zakazu burek.

Nauczyciele argumentowali za to, że chcą uniknąć presji wywieranej na uczennicach, które muzułmańskie rodziny zmuszają do noszenia islamskich chust. W niektórych szkołach Antwerpii muzułmanki stanowią nawet 80 proc. uczennic, a te, które ubierają się po europejsku, są wytykane palcami.

Władze regionalne uznały, że najlepszym wyjściem będzie wprowadzenie zakazu noszenia "symboli religijnych" w całej Flandrii, bo to zapewni wszystkim równe prawa i zapobiegnie segregacji. Ale ostry protest społeczności muzułmańskiej sprawił, że sprawa trafiła do sądu najwyższego. Przedwczoraj skrytykował on autonomię szkół w sprawie chust, ale nie potępił idei ich zakazu.

Rada szkolnictwa belgijskiej Flandrii (niderlandzkojęzycznej części Belgii) w odpowiedzi na to orzeczenie ogłosiła pełny zakaz noszenia chust i innych "symboli religijnych" we wszystkich publicznych szkołach niderlandzkojęzycznych we Flandrii oraz w dwujęzycznej Brukseli.

Szkoły francuskie w Brukseli oraz we francuskojęzycznej Walonii (ok. 40 proc. uczniów) mają wolną rękę w sprawie chust. Zasłanianie twarzy w miejscach publicznych jest od początku lat 90 zakazane w całej Belgii, gdzie muzułmanie stanowią blisko 6 proc. społeczeństwa. W Brukseli - gdzie jest najwięcej imigrantów - wyznawców Allaha jest blisko jedna czwarta.

niedziela, 13 września 2009
12-latka zmarła po trzydniowym porodzie
12-letnia dziewczynka z Jemenu wykrwawiła się na śmierć podczas trwającego trzy dni porodu. Nie żyje też dziecko, którego ojcem był, dwa razy starszy od dziewczynki, mężczyzna. Organizacje praw człowieka, które nagłośniły sprawę apelują o walkę z obyczajem wydawania dziewczynek za mąż.

12-letnia Fawziyi Abdullah Youssef do małżeństwa została zmuszona przez swojego ojca. Kilka dni temu dziewczynka trafiła do szpitala w dystrykcie al-Zahra, 223 km od stolicy Jemenu, Sany. Skomplikowany poród trwał trzy dni. Noworodek urodził się martwy, a jego matka zmarła w wyniku krwotoku wewnętrznego.

Jak wskazują organizacje praw człowieka, podobne przypadki często mają miejsce w Jemenie - jednym z najbiedniejszych krajów arabskich. Tam na pierwszym miejscu wciąż są tradycje plemienne skutkujące tym, że prawie 25 proc. kobiet bierze ślub przed 15 rokiem życia. Rodzice wydają swoje córki za mąż w zamian za sowity posag. Poza tym, hołduje się tam zwyczajowi, że dzieci tuż po urodzeniu są swatane ze swoimi kuzynami, by uniknąć związków z członkami obcych klanów.

- Jemenki tak wcześnie wychodzą za mąż ponieważ są bardzo słabo wykształcone i pełnią podrzędną rolę w społeczeństwie - mówi Ahmed al-Quraishi, szef organizacji Siyaj, która zajmuje się prawami dzieci.

I chociaż w lutym jemeński parlament, który, po głośnej sprawie 8-letniej dziewczynki wydanej za mąż za 30-latka, przyjął ustawę zabraniającą małżeństwa poniżej 17. roku życia, to niektórzy parlamentarzyści próbują uchylić to prawo, nazywając je "antyislamskim".
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Nauczanie o Holokauście zakazane w Strefie Gazy
Palestyńczyków z radykalnego Hamasu irytują plany kontrolującego szkoły w Strefie Gazy ONZ, by uczyć dzieci o Holokauście. To "reklamowanie kłamstwa", uważa Junis al-Astal, jeden z przywódców Hamasu.

Także rzecznik rządzącego w Strefie Gazy ugrupowania Sami Abu Zuhri oświadczył: "bez względu na kontrowersje sprzeciwiamy się forsowaniu sprawy tak zwanego holokaustu w programach nauczania,ponieważ ma to na celu wzmocnienie akceptacji dla okupacji palestyńskiej ziemi".

Pomimo że oficjalnie rządy w Strefie Gazy sprawuje Hamas, szkołami, szpitalami i opieką społeczną administruje ONZ.

W wysłanym w niedzielę liście do przedstawiciela tej organizacji Hamas domaga się rezygnacji z planów wprowadzenia do palestyńskich szkół nowego podręcznika do historii i nazywa zagładę Żydów "kłamstwem wymyślonym przez syjonistów".
Przedstawiciele ONZ odmówili komentarzy w tej sprawie, jednak trzej nauczyciele z ONZ-owskich szkół w Gazie oświadczyli, że o Holokauście będzie się mówiło uczniom ósmych klas.

Izrael się odwdzięcza
Również w poniedziałek izraelski dziennik "Jerusalem Post" poinformował, że izraelskie ministerstwo kultury zakazało używania słowa "nakba" w materiałach do nauczania dla Izraelczyków pochodzenia arabskiego.
Oznacza ono po arabsku katastrofę i odnosi się do ucieczki setek tysięcy Palestyńczyków po powstaniu Izraela. Gazeta cytuje rzeczniczkę ministerstwa, która stwierdza, że powstanie kraju nie może być określane w jego szkołach jako katastrofa.

piątek, 28 sierpnia 2009
Mój mąż ma żonę
Poznaliśmy się w Anglii, on trochę ode mnie starszy, muzułmanin z Afganistanu, miał brytyjskie obywatelstwo. Zakochałam się, on też. Ludzie mówili mi, żebym uważała, nie pakowała się w związek z muzułmaninem, bo to inna kultura, religia, bo oni wszyscy są tacy sami. Ale nie słuchałam, byłam otwarta, nie oceniałam ludzi i jeśli już, to chciałam przekonać się na własnej skórze. Pobraliśmy się 3 lata temu w kościele katolickim w Polsce, cieszyłam się, że mąż się zgodził na ślub katolicki, mimo zostania przy swojej wierze. Urodziła nam się śliczna czarnowłosa córeczka. Kiedy miała roczek mąż pojechał na wakacje do Afganistanu. Nie pojechałam z nim, bo małe dziecko, bo wojna. Zaczęło się między nami psuć, mąż zachowywał się już inaczej. Utrzymywaliśmy kontakty z bratem i kuzynami męża, choć brat nie był na naszym ślubie. Czułam też, że moja córka nie do końca jest akceptowana. Brat męża nie widział jej aż do jej drugich urodzin. Maż po raz kolejny pojechał do Afganistanu. Od kilku miesięcy było już między nami bardzo źle, nie mogliśmy się dogadać. Mąż twierdził, że był zajęty swoją firmą, miał kłopoty finansowe. Zaczął mówić o rozwodzie cywilnym, aby mieć rozdzielność majątkową. Nalegał, ponaglał. Czułam podświadomie, że coś jest nie tak, że nie chodzi o biznes, ale nie potrafiłam nazwać swoich obaw. Zgodziłam się na szybki rozwód. Kilka miesięcy temu znalazłam w swoim domu płytę DVD ze ślubu własnego męża. Kiedy był jeszcze moim mężem.
Piekło małych żon

Historia wydarzyła się w Arabii Saudyjskiej. Dziewczynka opuściła męża tuż po ślubie. Przez dziesięć dni ukrywała się w domu ciotki. Tam znalazł ją ojciec i zmusił do powrotu do 80-latka. Ten czuje się oszukany przez rodzinę żony. Jego zdaniem ciotka “bezprawnie wtrąciła się do jego małżeństwa”.

– Ono jest zgodne z szarijatem. Zostało zawarte za przyzwoleniem ojca panny młodej – skarżył się lokalnej gazecie. – Miałem poślubić starszą siostrę mojej żony. Ale ona zerwała zaręczyny, bo chciała kontynuować edukację. Ojciec zaproponował mi więc młodszą córkę – twierdzi.

Według niego przyszły teść zaprosił go nawet do domu, by mógł obejrzeć pannę młodą. – Spodobała mi się, więc postanowiłem ją poślubić. Nie rozumiem całego zamieszania – podkreślił.

Sprawa wywołała oburzenie obrońców praw człowieka. – Jeśli chodzi o wydawanie za mąż nieletnich, panuje u nas całkowite bezprawie – stwierdził członek Narodowego Stowarzyszenia Praw Człowieka (NSHR) Maatuk al Abdullah.

Według niego władze w Rijadzie wprawdzie podpisały konwencję praw dziecka ONZ, ale jej nie stosują. – Konwencja wyznacza minimalny wiek zawarcia małżeństwa przez kobietę na 18 lat. W praktyce wydaje się jednak za mąż nawet siedmioletnie dziewczynki – utrzymuje. Rada Konsultacyjna zajmująca się doradzaniem królowi wielokrotnie “badała możliwość ustalenia minimalnego wieku zawarcia małżeństwa przez kobietę”. Do dziś bez efektów.

– To przerażający, stary islamski zwyczaj. Arabia Saudyjska to kraj, gdzie kobiety nie mają żadnych praw – mówi “Rz” komentator BBC John Rushton. Według niego zdarza się to także wśród muzułmańskich imigrantów w Wielkiej Brytanii. – Ro-dzice wysyłają 13-, 14-letnie córki do ojczyzny, twierdząc, że jadą odwiedzić wujka. Tam zmuszane są do małżeństw z 50-letnimi mężczyznami – tłumaczy Rushton.

W Arabii Saudyjskiej w ostatnich latach tego typu przypadki są coraz częstsze. W kwietniu sąd w miejscowości Onaiza anulował małżeństwo ośmiolatki z 50-latkiem. O rozwód wystąpiła matka dziecka, która twierdziła, że ojciec wydał córkę za mąż dla korzyści materialnych. Rok wcześniej sąd w prowincji Hajl udaremnił małżeństwo 60-latka z dziesięciolatką. Sędziów zaalarmowali lekarze ze szpitala, gdzie para zgłosiła się na przedmałżeńskie badania krwi.

Najczęściej jednak dzieci wydawane są za mąż w Jemenie. Latem 2008 r. mediami wstrząsnęła historia dziewięcioletniej Nudżud, którą rodzice wydali za mąż za 30—letniego mężczyznę. Mąż bił ją i gwałcił. Nad losem dziewczynki w końcu zlitował się wuj. Dał jej pieniądze na bilet do stolicy, by mogła w sądzie poprosić o rozwód. Dziewczynka trafiła na sędziego, który zgodził się anulować małżeństwo. W plemiennym społeczeństwie Jemenu średni wiek panny młodej to 12 – 13 lat. Biedni rodzice chcą szybko pozbyć się córek. Islamscy duchowni popierają tę praktykę.

Dyrektor Instytutu Ibn Chalduna w Warszawie Bogusław R. Zagórski uważa jednak, że takie przypadki zdarzają się rzadko. – W większości krajów muzułmańskich obowiązuje kodeks cywilny, który zakłada, że odpowiedni wiek do zawarcia małżeństwa to 16 – 18 lat. Według prawa muzułmańskiego najważniejsze jest to, czy kandydatka na żonę jest dojrzała seksualnie i zdolna do świadomego i dobrowolnego podjęcia odpowiedzialności wynikającej z kontraktu ślubnego – mówi “Rz”. Problem małżeństw w tak wczesnym wieku – podkreśla – dotyczy także innych społeczeństw, np. cygańskich dziewcząt w Europie.

Źródło: Rzeczpospolita

Piekło małych żon

Historia wydarzyła się w Arabii Saudyjskiej. Dziewczynka opuściła męża tuż po ślubie. Przez dziesięć dni ukrywała się w domu ciotki. Tam znalazł ją ojciec i zmusił do powrotu do 80-latka. Ten czuje się oszukany przez rodzinę żony. Jego zdaniem ciotka “bezprawnie wtrąciła się do jego małżeństwa”.

– Ono jest zgodne z szarijatem. Zostało zawarte za przyzwoleniem ojca panny młodej – skarżył się lokalnej gazecie. – Miałem poślubić starszą siostrę mojej żony. Ale ona zerwała zaręczyny, bo chciała kontynuować edukację. Ojciec zaproponował mi więc młodszą córkę – twierdzi.

Według niego przyszły teść zaprosił go nawet do domu, by mógł obejrzeć pannę młodą. – Spodobała mi się, więc postanowiłem ją poślubić. Nie rozumiem całego zamieszania – podkreślił.

Sprawa wywołała oburzenie obrońców praw człowieka. – Jeśli chodzi o wydawanie za mąż nieletnich, panuje u nas całkowite bezprawie – stwierdził członek Narodowego Stowarzyszenia Praw Człowieka (NSHR) Maatuk al Abdullah.

Według niego władze w Rijadzie wprawdzie podpisały konwencję praw dziecka ONZ, ale jej nie stosują. – Konwencja wyznacza minimalny wiek zawarcia małżeństwa przez kobietę na 18 lat. W praktyce wydaje się jednak za mąż nawet siedmioletnie dziewczynki – utrzymuje. Rada Konsultacyjna zajmująca się doradzaniem królowi wielokrotnie “badała możliwość ustalenia minimalnego wieku zawarcia małżeństwa przez kobietę”. Do dziś bez efektów.

– To przerażający, stary islamski zwyczaj. Arabia Saudyjska to kraj, gdzie kobiety nie mają żadnych praw – mówi “Rz” komentator BBC John Rushton. Według niego zdarza się to także wśród muzułmańskich imigrantów w Wielkiej Brytanii. – Ro-dzice wysyłają 13-, 14-letnie córki do ojczyzny, twierdząc, że jadą odwiedzić wujka. Tam zmuszane są do małżeństw z 50-letnimi mężczyznami – tłumaczy Rushton.

W Arabii Saudyjskiej w ostatnich latach tego typu przypadki są coraz częstsze. W kwietniu sąd w miejscowości Onaiza anulował małżeństwo ośmiolatki z 50-latkiem. O rozwód wystąpiła matka dziecka, która twierdziła, że ojciec wydał córkę za mąż dla korzyści materialnych. Rok wcześniej sąd w prowincji Hajl udaremnił małżeństwo 60-latka z dziesięciolatką. Sędziów zaalarmowali lekarze ze szpitala, gdzie para zgłosiła się na przedmałżeńskie badania krwi.

Najczęściej jednak dzieci wydawane są za mąż w Jemenie. Latem 2008 r. mediami wstrząsnęła historia dziewięcioletniej Nudżud, którą rodzice wydali za mąż za 30—letniego mężczyznę. Mąż bił ją i gwałcił. Nad losem dziewczynki w końcu zlitował się wuj. Dał jej pieniądze na bilet do stolicy, by mogła w sądzie poprosić o rozwód. Dziewczynka trafiła na sędziego, który zgodził się anulować małżeństwo. W plemiennym społeczeństwie Jemenu średni wiek panny młodej to 12 – 13 lat. Biedni rodzice chcą szybko pozbyć się córek. Islamscy duchowni popierają tę praktykę.

Dyrektor Instytutu Ibn Chalduna w Warszawie Bogusław R. Zagórski uważa jednak, że takie przypadki zdarzają się rzadko. – W większości krajów muzułmańskich obowiązuje kodeks cywilny, który zakłada, że odpowiedni wiek do zawarcia małżeństwa to 16 – 18 lat. Według prawa muzułmańskiego najważniejsze jest to, czy kandydatka na żonę jest dojrzała seksualnie i zdolna do świadomego i dobrowolnego podjęcia odpowiedzialności wynikającej z kontraktu ślubnego – mówi “Rz”. Problem małżeństw w tak wczesnym wieku – podkreśla – dotyczy także innych społeczeństw, np. cygańskich dziewcząt w Europie.

Źródło: Rzeczpospolita

Fanatycy uniemożliwili zmianę prawa

Z powodu oporu islamskich duchownych w zachodnioafrykańskim Mali nie udało się wprowadzić zmian, dążących do wzmocnienia praw kobiet. Prezydent Amadou Toumani Toure, zwolennik zmian, ogłosił w orędziu do narodu, że ze względu na zachowanie jedności narodowej nie podpisze ustawy i odeśle ją z powrotem do parlamentu. O sprawie poinformowała BBC.

Islamiści od tygodni protestowali przeciwko zmianom w prawie, które zezwala dziewczynkom na ślub dopiero od 18. roku życia, lepiej zabezpiecza prawo dziedziczenia dla wdów i nieślubnych dzieci oraz nie zobowiązuje kobiet do posłuszeństwa mężom. Czołowi przedstawiciele środowisk islamskich nazwali uchwaloną przez parlament ustawę diabelskim dziełem. W Mali 90% ludności stanowią muzułmanie. Chrześcijanie różnych wyznań zaledwie 5 %.
Źródło: ekumenizm.pl
czwartek, 27 sierpnia 2009
Izrael: Nie oddamy Jerozolimy

Możemy dyskutować o izraelskich osiedlach na terytoriach okupowanych, ale nie o statusie Jerozolimy - zaznaczył przebywający z wizytą w Wielkiej Brytanii premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Problem osiedli jest kluczowy. Musi być jednym z problemów rozwiązanych w drodze negocjacji, obok uznania przez Palestyńczyków państwa Izrael, skutecznej demilitaryzacji - powiedział Nehanjahu w Londynie, gdzie spotkał się z Gordonem Brownem.

Zaznaczył jednak bardzo wyraźne, o czym Tel Awiw nie będzie dyskutował. - Jasno powiedziałem, że Jerozolima jest stolicą niepodległego Izraela, a my nie uznajemy ograniczeń dotyczących naszej niepodległości - stwierdził premier Izraela. - Żeby postawić kropkę nad "i", Jerozolima nie jest osiedlem (i dlatego jej status nie będzie podlegał dyskusji - red.) - dodał.

Jerozolima kością niezgody

Spory wokół statusu Jerozolimy, obok nielegalnych żydowskich osiedli, to jedna z podstawowych przeszkód w palestyńsko-izraelskich rozmowach pokojowych. Palestyńczycy chcą, by Wschodnia Jerozolima, zajęta przez Izrael podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku, była przyszłą stolicą ich niepodległego państwa.

Źródło: tvn24.pl

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5